14 czerwca, 2014

Siemię lniane na włosy - jak nakładam i co mi to daje?

Siemię lniane zyskało już sławę jako sprzymierzeniec zdrowych i lśniących włosów.
Jako włosomaniaczka również stosuję to cudo od czasu do czasu jako maseczkę nawilżającą i wygładzającą moje włosy.


Co nam to daje?

- wygładza i nawilża włosy
- przywraca blask i gładkość'
- włosy są gęstsze i zdrowsze
- ma właściwości powlekające i osłaniające
- nałożony na skórę głowy łagodzi podrażnienia
- chroni końcówki przed uszkodzeniami, zapobiega ich rozdwajaniu


Jak przygotowuję siemię lniane na włosy?

1. Garść ziaren zalewam szklanką wodą i podgrzewam przez ok. 10-15 minut.



2. Podczas wrzenia, ziarenka puszczają charakterystyczny żel.



3. Przecedzam przez sitko ziarenka od żelu. 



 4. Czekam aż żel który uzyskałam przestygnie.


 

 5. Następnie nakładam na umyte wilgotne włosy, które spinam żabkami, nakładam czepek foliowy i owijam głowę turbanem. Chodzę z maseczką ok. 30 min. po czym ją spłukuję i daję włosom naturalnie wyschnąć.




A Wam służy siemię lniane?


12 czerwca, 2014

Aktualny stan włosów - czerwiec 2014 - czego używam?

Sporo czasu minęło od ostatniej aktualizacji stanu moich włosów :-)))
Czas więc na fotoreportaż. 
Odrost ma 6 centymetrów, od grudnia kiedy fryzjerka lekko wyrównała mi odrost
w odcieniu moich naturalnych włosów tonerem nie robiłam nic. Końcówki również pół roku nie podcinane,
chociaż wybieram się w najbliższym czasie aby je o 2 cm skrócić.
Czy widać różnicę, oceńcie sami :-)

 

Czego używam pielęgnując włosy 
w maju i czerwcu 

 
 Szampon
- Siarkowa Moc "Barwa" (ponieważ znowu pojawił się problem ze skórą głowy)

Wcierka 
- odżywka do skóry głowy i włosów "Jantar"

Odżywki
- Sekrety Prowansji "Garnier" Ultra Doux - do włosów z tendencją do przesuszania
- Regenerum
- Spray regenerujący włosy "Marion", ocet z malin + koktajl owocowy















A na koniec, ponieważ nie mogę się powstrzymać - fotka mojej ukochanej towarzyszki


Recenzje przedstawionych kosmetyków - niebawem :-))))

04 czerwca, 2014

Paznokcie OMBRE - "Artistic Manicure Set” Vipera


Ponieważ nie mam talentu artystycznego, a bardzo podobały mi się pazurki "ombre", postanowiłam wypróbować zestaw do tego przeznaczony "Artistic Manicure Set”  firmy Vipera.
Zestaw składa się z 3 lakierów, gąbkowego aplikatora oraz szablonów. Mamy szeroki wybór kombinacji, dający możliwość dobrania fali kolorów dla każdej z nas - można dokupić lakier w interesującym nas kolorze w jednej sztuce.

Mój zestaw wygląda tak:



Najpierw nałożyłam róż (dwie warstwy):


Po 15 minutach nałożyłam na końce popiel i lekko roztarłam gąbeczką:


Na koniec pył Roulette:




Efekt całkiem fajny, choć jeszcze perfekcji nie osiągnęłam - mam nadzieję, że praktyka faktycznie uczyni ze mnie mistrza. Za pomocą dostępnych szablonów, możemy również wykonać kolorowe "french manicure". Ja będę nadal eksperymentowała - na lato kolorki w sam raz, a i cena przystępna - 12,90 za cały komplet. A Wy spróbujecie?

02 czerwca, 2014

Kreska na oku - dla początkujących :-)

Długo nie potrafiłam "zrobić" odpowiedniej kreski na oku. Próbowałam kredką, eyelinerem...zawsze pozostawiała wiele do życzenia, więc sobie odpuściłam i stosowałam jedynie cienie do powiek oraz tuszowałam rzęsy. Jednak kreska nadal nie dawała mi spokoju - nadal bardzo mi się podobała!



Aż trafiłam na poradę wizażystki, jak w sposób absolutnie najłatwiejszy można tego dokonać.
Kupiłam specjalny pędzel do robienia kresek oraz zwykły ciemny cień do powiek (ciemny grafit z lekko połyskującymi drobinkami).

Co robimy?

- na całą powiekę nakładam najpierw matowy, cielisty cień w naturalnym kolorze powieki
- nakładamy na pędzel nieznaczną ilość ciemnego cienia
- na otwartej powiece, kawałek po kawałku wzdłuż linii rzęs tworzymy kreskę (nie musimy walczyć, aby było to jedno, fachowe pociągnięcie pędzlem:-))
- póki co kreskę malujemy do końca oka, bez efektu "kociego oka"
- czynność możemy powtórzyć do uzyskania odpowiednio intensywnego koloru kreski
- możemy poprawić naszą kreskę za pomocą kredki do oczu - gdy mamy "zarys" stworzony za pomocą pędzla i cienia, jest to już banalnie proste

Efekt jest następujący:



Moja kreska jest bardzo naturalna, ledwo widoczna, ale to już kwestia gustu.
Oczywiście możemy ustalać jej intensywność - wieczorową porą z pewnością stawiam na mocniejszy akcent oka ;-)



13 marca, 2014

Puder rozświetlający INGLOT

W ostatnim czasie udało mi się brać udział wraz z koleżankami w lekcji wizażu. Moją uwagę zwrócił wówczas puder rozświetlający z firmy INGLOT (biały). Szczerze przyznam, że nie korzystałam wcześniej z kosmetyków tej firmy, więc stwierdziłam - spróbuję :-) Był to zarazem pierwszy rozświetlacz jakiego użyłam do wykończenia makijażu. No i nie żałuję...jest fantastyczny!



Rozświetlenie jest bardzo delikatne, widać lekko połyskujące, małe drobinki. Trzeba uważać, aby nie przesadzić z jego ilością, bo zostaną nam "białe placki" na twarzy. Fajnie sprawdza się u osób z jasną karnacją. Cera wygląda świeżo i promiennie, bez nadmiernego i tandetnego świecenia. Ma bardzo eleganckie opakowanie i jest wydajny. Myślę, że na stałe zagościł w mojej kosmetyczce ;-).



02 stycznia, 2014

Płukanka wzmacniająca dla blondynki

Oto znakomita mieszanka dla kobiet posiadających blond włosy!



Co potrzebujemy?

- 2 saszetki rumianku
- 2 saszetki kwiatu lipy
- sok z wyciśniętej połówki cytryny

W naczyniu pod przykryciem zaparzamy dwie saszetki rumianku oraz kwiatu lipy (wody potrzebujemy ok. 2-óch szklanek). Napar zostawiamy na kwadrans a następnie przelewamy do innego naczynia i czekamy aż ostygnie. Dodajemy sok z wyciśniętej cytryny. Płukankę stosujemy po wcześniejszym umyciu włosów oraz zastosowaniu odżywki - jest to ostatni etap naszej pielęgnacji. W tej płukance najbardziej podoba mi się dostępność produktów oraz niewielki ich koszt. A więc do dzieła!

17 grudnia, 2013

Jak dbam o włosy w grudniu

Oto lista kosmetyków, które dbają o moje włosy w bieżącym miesiącu:


Zacznijmy od szamponu bez SLS - Biovax do włosów przetłuszczających się. 


Ponieważ byłam zadowolona z poprzedniego Biovaxu (do włosów suchych i zniszczonych), ze względu na silniejsze przetłuszczanie się naturalnych włosów u nasady zdecydowałam się na zakup szamponu z tej samej firmy lecz ograniczającego rzekomo przetłuszczanie. I niestety zawiodłam się - włosy były jakby "niedomyte", ciężkie i przyklapnięte. Pomimo braku drażniącego SLS, moja skóra głowy ponownie była zaczerwieniona i zaczynała swędzieć...W związku z tym, postanowiłam spróbować kolejnego szamponu - Head and shoulders - do skóry głowy z problemami.


I ten zakup okazał się strzałem w dziesiątkę - dolegliwości  niemal natychmiast ustąpiły. Nie chcąc zbyt przyzwyczajać skóry głowy do jednego szamponu, postanowiłam używać go na przemian z Siarkową Mocą - firmy Barwa.


Szampon tak samo jak poprzednik zawiera SLS, lecz już gorzej radzi sobie z dolegliwościami skórnymi. Dam mu jeszcze szanse i zużyję go do końca.

Z odżywek zakupiłam chwaloną wszędzie Ultra Doux Awokado&Karite firmy Garnier. Pięknie pachnie, włosy są po niej dobrze nawilżone, gładkie i lśniące. Jestem zadowolona z jej zakupu - nie okazała się przereklamowanym produktem.


A na koniec informacja - jutro wybieram się do fryzjera w celu ukrycia moich już półrocznych odrostów - nie zamierzam ich jednak farbować, ale zdecydowałam się na zabieg tzw. silk - coś w rodzaju płukanki, lekkiego szamponu koloryzującego mającego wyrównać koloryt. Dam znać czy było warto...niestety, odrost już za bardzo dawał się we znaki, co możecie ocenić na poniższym zdjęciu...Pozdrawiam!