19 sierpnia, 2014

Włosowa aktualizacja (i podcięte końcówki:-)) - sierpień

Czas na włosową aktualizację (ostatnia miała miejsce w czerwcu).
Nareszcie wybrałam się do fryzjera i podcięłam końce po 8-mio miesięcznej przerwie...
Uważam, że i tak nie wyglądały najgorzej, tak czy siak pozbyłam się całych 2 centymetrów włosów - dla zdrowotności oczywiście.

Oto efekt!



 Włosy lekko pofalowane po "nocnym koczku" - przed podcięciem końcówek







 Tak wyglądają po podcięciu




Bez farbowania  - już 8 miesięcy!!




Zapuszczam dalej!!

11 sierpnia, 2014

Bieganie - czy warto? Spróbuję...



Ponieważ panuje teraz moda na bieganie, postanowiłam że i ja spróbuję. 
Nie ukrywam, że zbyt optymistycznie nie jestem do tego nastawiona, chodzi głównie o zwyczajne lenistwo...na dodatek nie uprawiam żadnego sportu, więc moja kondycja pozostawia wiele do życzenia. Kiedyś próbowałam "biegać" - skończyło się to "wypluwaniem płuc", mega zmęczeniem i ogólną niechęcią.
Gdy trochę poszperałam okazało się, że prawdopodobnie moja wiedza w tym temacie była zbyt ograniczona. Chciałam zbyt dużo i zbyt szybko. Więc teraz się przyłożę, spróbuję jeszcze raz, może bardziej "profesjonalnie" podejdę do tematu no i liczę że któraś z Was mi potowarzyszy i przejdziemy przez to razem...

A obiecują wiele:

- przynosi efekty szybciej niż inne formy aktywności ruchowej,
- nie wymaga od Ciebie wcześniejszego treningu ani drogiego sprzętu (duży plus!!!!)
- to aktywność, którą możemy uprawiać dosłownie wszędzie,
- uwalnia hormony szczęścia
- pozwala na wsłuchanie się w swoje myśli i przeprowadzenie wewnętrznego dialogu,
- obniża tętno i ciśnienie tętnicze
- to najbardziej skuteczna pigułka antydepresyjna,
- modeluje sylwetkę
- zwiększa wydajność organizmu,
- spala przeklęty tłuszcz,
- daje mnóstwo energii
- poprawia samopoczucie,
- daje poczucie, że możesz wszystko.

Mam zamiar osiągać kolejne etapy według tabeli poniżej:


źródło: bieganie.natemat.pl


Plan na nadchodzący tydzień:

częstotliwość - 3 max. 4 razy
minut marszu -1
minut biegu - 1
powtórzeń - 7
Waga - 60 kg (podaję na wszelki wypadek, chociaż schudnięcie nie jest moim głównym celem :-)

Za tydzień podzielę się pierwszymi wrażeniami...mam nadzieję, że wytrzymam :-)

P.S.


I jeszcze tak na wesoło....


BIEGANIE - HISTORIA PRAWDZIWA


21 lipca, 2014

Aloes - zastosowanie w kosmetyce

Jakiś czas temu koleżanka "poczęstowała mnie" liściem z aloesu twierdząc, ze wyciśnięty miąższ pomoże wyleczyć pojawiającą się od czasu do czasu opryszczkę wargową (tzw. febra, zimno).
O dziwo, podziałało lepiej niż różnego rodzaju maści czy plastry których próbowałam. Mało tego, ma jeszcze wiele innych zastosowań w kosmetyce.
A konkretnie?




Zacznę od tego, jak zasadzam swoją swoją roślinkę, aby mieć ją zawsze pod ręką a dodatkowo może zdobić parapet. Aloes wymaga stanowiska jasnego, słonecznego, w lecie ciepłego 18-24 ºC, a zimą chłodniejszego 6-10 ºC. Znakomicie się czuje na parapecie okiennym. Jest bardzo wytrzymały na brak wody, więc jest znakomitą rośliną dla wiecznie zabieganych. W lecie zasilamy, co dwa tygodnie, słabym roztworem nawozu wieloskładnikowego. Rozmnażamy go poprzez małe odnóżki.



Czego z roślinki nam potrzeba?

Liście zawierają  przezroczysty żel, który jest łagodzącym środkiem dla skóry (gdy już wyhodujemy naszą roślinkę, wystarczy złamać jeden liść aby taki żel otrzymać).




 Na co stosujemy?

-  łagodząco i przeciwzapalnie na opryszczkę
środek pierwszej pomocy na oparzenia (wodą, parą), oraz oparzenia słoneczne
- antybakteryjnie na trądzik -  wysusza krostki i nie powoduje powstawania nieestetycznie wyglądających blizn
-  na bazie aloesu przygotowuje się zarówno maski, jak i płukanki do włosów; pozwala nawilżyć włosy, ułatwić ich rozczesywanie, a także wzmocnić i nadać im blasku (warto dodać choć kilka kropel miąższu do naszych maseczek/odżywek)
- zapobiega przesuszaniu się skóry głowy
- dodany do maseczki na twarz poprawia napięcie skóry

Ja się na nim nie zawiodłam, ma stałe miejsce i na moim parapecie i w kosmetycznym, codziennym użyciu.





02 lipca, 2014

Pedicure - krok po kroku

Nasze stopy muszą być piękne i zadbane zawsze! Ale teraz, gdy pogoda szczególnie sprzyja, są częściej niż zazwyczaj wystawiane "na widok publiczny". Pokażę jak ja dbam o stopy, oraz jak wykonuję dość szybki manicure, gdyż pewnie żadna z nas w dzisiejszych czasach nie ma zbyt dużo wolnego czasu aż w nadmiarze...Zaczynamy!

1. Fundujemy naszym stopom kąpiel.
Musimy je wymoczyć, co ułatwi nam późniejsze usuwanie skórek, które w przeciwieństwie do tych u dłoni, mają tendencję do tworzenia twardej skorupy. Kąpiel średnio trwa 15-20 minut. Ja dodaję do wody parę kropli olejku energetyzującego firmy AA Sensitive Nature Spa Limonka - fajnie natłuszcza i nawilża skórę. Możesz jednak dodać to co lubisz najbardziej, wedle uznania - inny olejek, sól do kąpieli, lub poprostu woda z mydłem.




2. Następnie z pomocą frezarki, którą kupiłam w Rossmanie, usuwam skórkę z pięt (możesz również wykonać zwykły peeling stóp) a następnie z reszty stóp. Dzięki wcześniejszemu wymoczeniu, skóra powinna łatwiej zejść. Urządzenie które posiadam nie jest z pewnością tak mocne jak to u profesjonalnej kosmetyczki, ale na moje potrzeby wystarczy (zresztą czego się spodziewać po frezarce za taką cenę...).
Za pomocą cieńszej głowicy usuwam wcześniej odsunięte nadmiarowe skórki narastające wokół paznokci.









 3. Korzystając z obcążków kosmetycznych usuwam boczne części paznokcia tak, by ten nie wrastał w skórki. Następnie - pilnikiem - wygładzam nierówności i ostre kanty.


4. Smaruję paznokcie odżywką a następnie nakładam wcześniej wybrany kolor.
Przy tej okazji polecam lakiery miniMAX z firmy Eveline - mają świetne kolory a opakowanie jest małe, widzę więc szansę, że wykorzystam lakier, zanim ten zdąży "zgęstnieć". Wiemy o co chodzi - zapewne każda z nas ma po kilka/kilkanaście kolorów lakierów w większych buteleczkach, których nie sposób wykorzystać w całości, nim stracą ważność.




Dzisiaj padło na pomarańczowy :-))))





5. Gdy lakier dobrze wyschnie, należy wmasować w  stopy krem nawilżający - ja najbardziej lubię wszystkie kremy do stóp firmy Ziaja - niedrogie, a w moim przypadku sprawdzają się rewelacyjnie.




A więc teraz - nogi do góry i odpoczywamy !!!!





24 czerwca, 2014

Oaza spokoju w środku miasta - mój balkon :-)

Uwielbiam kwiaty - i choć nie mam domu z ogrodem, staram się zagospodarować swój balkon.
To jest moja oaza spokoju. Odczuwam również satysfakcję, gdy kwiaty "dobrze się mają" i co rusz wypuszczają nowe pąki, rozrastają się. Chcę się z Wami podzielić, co obecnie króluje na moim balkonie - ale to nie koniec, kolejne odmiany kwiatów zapewne już wkrótce!

Maciejka - wieczorem pokazują się kwiatki, w dzień są schowane - przepięknie pachnie :-)




Wszystkim dobrze znane -Surfinie - w moim ulubionym kolorze...



Choineczki - Cyprysiki




Scaevola


Lawenda - kocham ten zapach


A w domu rozweselają moje ulubione storczyki (obecnie 11 sztuk) :-)





Polecacie może jakieś kwiaty na balkon?
POZDRAWIAM!!!

22 czerwca, 2014

Nasze Morze - Darłowo/Darłówek

Czas zaktualizować stronę, w której mam małe zaległości :-). Długi weekend właśnie dobiega końca, a ponieważ spędziłam go bardzo sympatycznie, chcę podzielić się krótką fotorelacją z miejsca, w którym byliśmy przez ostatnie 4dni :-).

DARŁOWO

Darłowo - leży w północno-zachodniej Polsce, nad Morzem Bałtyckim. Miasto o ponad 700-letniej tradycji może pochwalić się średniowiecznym rodowodem ale również zaszczytnym mianem miasta królewskiego. To z uwagi na fakt, iż to właśnie w Darłowie w roku 1382 urodził się Eryk I Pomorski – król Danii, Szwecji i Norwegi.

Gdzie spaliśmy?

Zatrzymaliśmy się w Pensjonacie "Ola". Pokój super, ceny przystępne, bardzo sympatyczna obsługa.
 Do morza 2,5 km - można podjechać samochodem, my natomiast robiliśmy sobie przyjemny spacer :-)


Co zobaczyliśmy?

Oczywiście Zamek Książąt Pomorskich


Park Wodny Jan - kupiliśmy bilet na 1 godzinę, co nam w zupełności wystarczyło.
Jeden basen znajduje się na zewnątrz, natomiast cała reszta jest pod dachem.
Fajna sprawa, mogę z czystym sumieniem polecić, nie jest to jednak park wodny na miarę tego "sopockiego".



Most rozsuwany



Złoty Gołąb (na zamku) -  przywędrował z Królem Erykiem do Darłowa wraz z innymi skarbami ze szwedzkiej  wyspy Visby i z którym Eryk został pochowany , roztaczał swe opiekuńcze skrzydła nad wielką miłością Króla i dworki Cecylii , z którą Eryk spędził na darłowskim zamku ostatnie lata swojego życia . ZŁOTY GOŁĄB stał się symbolem miłości , której moc łączy zakochanych na zawsze mimo przeciwności losu . Legenda głosi , że oblubieńców którzy pogłaskają czule złotego gołębia , miłość połączy na wieki , tak jak połączyła Króla Eryka i Cecylię  .


No i oczywiście Bałtyk - szum fal, powiew nadmorskiej bryzy i nieco słoneczka ;-)



Wolne szybko minęło - od jutra do pracy.
Życzę Wam miłego tygodnia ;-)

14 czerwca, 2014

Siemię lniane na włosy - jak nakładam i co mi to daje?

Siemię lniane zyskało już sławę jako sprzymierzeniec zdrowych i lśniących włosów.
Jako włosomaniaczka również stosuję to cudo od czasu do czasu jako maseczkę nawilżającą i wygładzającą moje włosy.


Co nam to daje?

- wygładza i nawilża włosy
- przywraca blask i gładkość'
- włosy są gęstsze i zdrowsze
- ma właściwości powlekające i osłaniające
- nałożony na skórę głowy łagodzi podrażnienia
- chroni końcówki przed uszkodzeniami, zapobiega ich rozdwajaniu


Jak przygotowuję siemię lniane na włosy?

1. Garść ziaren zalewam szklanką wodą i podgrzewam przez ok. 10-15 minut.



2. Podczas wrzenia, ziarenka puszczają charakterystyczny żel.



3. Przecedzam przez sitko ziarenka od żelu. 



 4. Czekam aż żel który uzyskałam przestygnie.


 

 5. Następnie nakładam na umyte wilgotne włosy, które spinam żabkami, nakładam czepek foliowy i owijam głowę turbanem. Chodzę z maseczką ok. 30 min. po czym ją spłukuję i daję włosom naturalnie wyschnąć.




A Wam służy siemię lniane?